ni- cola, ni-pepsi miu chewa ekhm uliczny uparcie i skrycie blues zabars blog danieluk chomiks gaska siostry-m natalie david firth rupi arlo toothpaste for dinner married to the sea motylek the fly who loved mebartek pogoda paprykarzyca olażwanola fototapeta rodzina street ostrosc suseu lp3 angel-a Anja Garbarek zbyszek voo voo dramatyczny haiku fristajl raz dwa trzy the leaf label pakamera artystyczna wylęgarnia how to fold a shirt in japan cafe kulturalna monopol
ajaj jaja hejtuanek@gmail.com

cyrk.talk.pl


Link :: 04.04.2005 :: 15:43

Karol Wojtyła
***

Ktoś się długo pochylał nade mną
Cień nie ciążył na krawędziach brwi.
Jakby światło pełne zieleni,
jakby zieleń, lecz bez odcieni,
zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
Które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
chociaż przemija opodal - lecz wtedy staje się wiarą i pełnią.

To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
taka milcząca wzajemność.

Zamknięty w takim uścisku - jakby muśnięcie po twarzy,
po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa,
która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy -
w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.

***

Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość,
gdziekolwiek by przebywała.

A że się stałem równiną dla cichego otwartą przepływu,
w którym nie ma nic z fali huczącej, nie opartej o tęczowe pnie,
ale wiele jest z fali kojącej, która światło w głębinach odkrywa
i tą światłością po liściach nie osrebrzonych tchnie.

Więc w tej ciszy ukryty ja - liść,
oswobodzony od wiatru,
już się nie troskam o żaden z upadających dni,
gdy wiem, że wszystkie upadną.

***

To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią
do tego poranka zimą.
Tyle lat już wierzyłeś, wiedziałeś na pewno,
a jednak nie możesz wyjść z podziwu.
Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,
nie podnosząc swej twarzy, bo po co -
- i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,
czy tu w głębi zamkniętych oczu -

Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
oprócz słów odszukanych z nicości -
ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
które będzie całą treścią wieczności.

***

Uwielbiam cię, siano wonne, bo nie znajduję w tobie
dumy dojrzałych kłosów.
Uwielbiam cię, siano wonne, któreś tuliło w sobie
Dziecinę bosą.
Uwielbiam cię, drzewo surowe, bo nie znajduję skargi
w twoich opadłych liściach.
Uwielbiam cię, drzewo surowe, boś kryło Jego barki
w krwawych okiściach.

Uwielbiam cię, blade światło pszennego chleba,
w którym wieczność na chwilę zamieszka,
podpływając do naszego brzegu
tajemną ścieżką.

***

Z wolna słowom odbieram blask,
spędzam myśli jak gromadę cieni,
- z wolna wszystko napełniam nicością,
która czeka na dzień stworzenia.
To dlatego, by otworzyć przestrzeń
dla wyciągniętych Twych rąk,
to dlatego, by przybliżyć wieczność,
w którą byś tchnął.

Nienasycony jednym dniem stworzenia,
coraz większej pożądam nicości,
aby serce nakłonić do tchnienia
Twojej Miłości.

***

Za tę chwilę pełną śmierci dziwnej,
która w wieczność niezmierną opływa,
za dotknięcie dalekiego żaru,
w którym ogród głęboki omdlewa.
Zmieszały się chwila i wieczność,
kropla morze objęła -
opada cisza słoneczna
w głębinę tego zalewu.

Czyż życie jest falą podziwu, falą wyższą niż śmierć?
Dno ciszy, zatoka zalewu - samotna ludzka pierś.
Stamtąd żeglując w niebo
kiedy wychylisz się z lodu,
miesza się szczebiot
dziecięcy - i podziw.

Komentuj(3)


Link :: 11.04.2005 :: 10:45

Ze słabości mojej
Rozliczysz mnie Panie
Z błądzeń moich
I tych dróg na skróty
Bo o drogę
Nigdy nie pytałem
Buty niosły same
Nie zawsze pokorne
Nie trzymały mnie
Nawet szalone sznurówki
Z małóści mojej
Rozliczysz mnie Panie
Że cieszyłem się
Nad trawy pochylony piórkiem
I że chciałem
Czasem nad ranem
Złowić w wiersz
Puszczoną przez Ciebie jaskółkę
I z kielicha
Rozliczysz mnie Panie
Z tych dymiących
Jasną pianą kufli
Kiedy w głowie mej
Kilka było planet
A ja chciałem
To przed Tobą ukryć
Z wszystkich grzechów
Rozliczysz mnie Panie
Na wieki wieków amen

Adam Ziemianin


Komentuj(1)


Link :: 11.04.2005 :: 16:57

Adam Asnyk
Bez Granic

Potoki mają swe łoża -
I mają granice morza
Dla swojej fali -
I góry, co toną w niebie,
Mają kres dany dla siebie,
Nie pójdą dalej!
Lecz serce, serce człowieka,
Wciąż w nieskończoność ucieka
Przez łzy, tęsknoty, męczarnie
I wierzy, że w swoim łonie
Przestrzeń i wieczność pochłonie
I niebo całe ogarnie.

Komentuj(0)


Link :: 17.04.2005 :: 11:08

Szalony tydzień!

Komentuj(0)


Link :: 21.04.2005 :: 13:39

Schody do nieba!


Komentuj(3)


Link :: 27.04.2005 :: 18:41

Ha ha! Niech żyje WiK!

Ballady Morderców

Czas trwania: 70 minut
Autor/Muzyka: Nick Cave & The Bad Seeds
Przekład: Aleksander i Roman Kołakowski
Obsada: Kinga Preis & Mariusz Drężek, pięciu tancerzy, pięciu muzyków (perkusja, gitara basowa, gitara prowadząca, klawisze, wiolonczela)
Reżyseria: Jerzy Bielunas
Scenografia i kostiumy: Honorata Mochalska, Andrzej Błachut
Choreografia: Jarosław Stanek
Producent: Teatr K2
Premiera warszawska: 7 marca 2005 r.



Recenzje

Tym, którzy żywią przekonanie, że prawdziwych emocji można doświadczyć tylko w kinie spektakl ten zmieni widzenie świata....

"Ballady morderców" są jednym z najlepszych spektakli muzycznych ostatnich lat.

Niech żałuje Nick Cave, że nie przyjechał. Przegapił wielkie wydarzenie. Spektakl teatru K2 jest bez wątpienia najlepszym przedstawieniem tegorocznego Przeglądu Piosenki Aktorskiej..


Opis

Ballady morderców to niezależnych jedenaście minispektakli. Każdy opowiada inną historię i każdy otwiera przed aktorem niespotykane możliwości interpretacyjne. Nic dziwnego, że właśnie balladą .Szaleństwo Millheaven. Kinga Preis kilka lat temu zdobyła Grand Prix Przeglądu Piosenki Aktorskiej.

Treść "Ballad...." jest mroczna. W każdej z nich mamy do czynienia z bohaterami psychicznie zwichniętymi. Nie ma tu jednak zwykłego epatowania okrucieństwem. Nick Cave przyjął tu po prostu pewną konwencję. Z aktorskiego punktu widzenia konwencję najbardziej interesującą. Zło jest ekscytujące, bo nie pozwala na obojętność.


Brutalność dla skandalu i sensacji to w sztuce zjawisko ostatnimi czasy, niestety, coraz częstsze. Jednak ballady Nicka Cave.a to jednocześnie poezja w najczystszej postaci. W piosence "Tam gdzie rosną dzikie róże" (Where the Wild Roses Grow) znanej z wykonania Nicka Cave.a w duecie z Kylie Minougue, do ostatniej zwrotki akcja toczy się jak w klasycznej romantycznej balladzie! Bogactwo i oryginalność metafor są porażające a miłość głównych bohaterów wielka i niezwykła.

Zło jest złem bez względu na to kto pada jego ofiarą. Może nią być nieuprzejmy barman (Stagger Lee), może być kruczowłosa, naiwna dziewczyna (Craw Jane), może być również stan narkotycznej ekstazy (.Istny cud.). Co ciekawe jednak, bodajże najbardziej wstrząsającą piosenką jest .Cyrk. gdzie ofiarą pada stary kucyk zastrzelony przez dyrektora cyrku, który .nienawidził starości.. Zło wymyka się jednoznacznym definicjom.


NIE ZABIJAJ! Taki jest ostateczny wydźwięk spektaklu, który gdy się kończy, a kończy się sceną przejmującą, powoduje, że widownia zamiera. Trwa pełna napięcia cisza, po której brawa wybuchają nagle i długo nie milkną. To nie tylko podziękowanie dla wykonawców. To z całą pewnością również efekt ustępującego napięcia, to poczucie ulgi, że udało się wrócić do spokojnej rzeczywistości.

Wspaniała, soczysta muzyka, doskonale przetłumaczone teksty, rzadko widywana sceniczna dojrzałość wykonawców i emocje jakie udaje się im wyzwalać są z całą pewnością powodem, dla którego ten grany od 6 lat, niezmiennie przy pełnych widowniach, spektakl zyskał we Wrocławiu miano kultowego.

W Warszawie przedstawienie zostanie wzbogacone o muzykę w wersji live.

Komentuj(3)


Link :: 28.04.2005 :: 23:33
A jednak się troche rozczarowałam. Ale tam!

[Ah - na wspomnienia wena przyszla]

Komentuj(0)


Link :: 28.04.2005 :: 23:45
JAK NAKRĘCAĆ ZEGAREK (instrukcja)

Tam w głębi tkwi śmierć, lecz nie bój się. Weź zegarek w jedną rękę, palcami drugiej uchwyć prztyczek do nakręcania i powoli nim obracaj. I oto otwiera się inny wymiar, drzewa rozwijają liście, łodzie stają do regat, czas niby wachlarz samorzutnie się rozkłada, z niego kiełkuje powietrze,powiewy ziemi, cień kobiety, zapach chleba. Czego chcesz więcej, czego chcesz więcej? Prędko załóż go na rękę, pozwól mu pulsować do woli, naśladuj go zazdrośnie. Strach przeżre kotwiczkę, każda rzecz, która jest osiągalna a została zapomniana, będzie powodowała rdzewienie żył zegarka, wywołując gangrenę w chłodnej krwi jego maleńkich rubinów. Tam w głębi tkwi śmierć, chyba że pośpieszymy się, przybiegniemy przed nią i zrozumiemy, że to już nie ma znaczenia.

Julio Cortazar

Komentuj(0)


2017
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad